Nic nie ginie, nic nie zostaje stworzone. Andrew Miller: „Oczyszczenie”

oczyszczenie-b-iext26190464Cmentarz Niewiniątek w osiemnastowiecznym Paryżu połyka trupy już od bardzo dawna. Rosną w głębi ziemi jak kolejne pokolenia na powierzchni. Przeszłość styka się tu z teraźniejszością, a życie ze śmiercią. Aż w końcu śmiertelny fetor dławi życie, trupia posiadłość rozprzestrzenia się w nieskończony labirynt, a umarli zaczynają się wdzierać do domów, gdy padają ulewne deszcze. Stara forma domaga się przekształcenia, gdy osiąga punkt graniczny. Należy zatem zniszczyć cmentarz wraz z przylegającym doń kościołem, od dawna już zamkniętym. W tym celu odpowiedni minister wzywa do siebie świeżo wykształconego inżyniera – Jean – Baptiste Baratte`a, aby powierzyć mu to zadanie. Zmarłych należy uprzątnąć aż do ostatniego paliczka i przewieźć do kamieniołomów, a resztę zniszczyć i przygotować dla życia. Oczyszczenie jest warunkiem wstępnym przekształcenia. Jean – Baptiste jest – zgodnie z charakterem epoki – racjonalistą i wolnomyślicielem, nie ma zatem problemu z takim zadaniem, więc zabiera się do opracowania szczegółów. Najpierw musi poznać otoczenie i wynająć mieszkanie. Wokół roi się od widmowych postaci i tajemnych miejsc dotkniętych przekleństwem. W opustoszałym kościele mieszka opętany ksiądz, który porusza się tylko o zmierzchu jak ogromny, bezskrzydły nietoperz.  Małżeństwo Monnard, u których bohater wynajmuje pokój,  posiada córkę roztaczającą  woń śmierci. Jedzenie ma dziwny smak, prawdziwie trupia strawa, a rodzinę dręczą sny. Obok cmentarza mieszka grabarz ze swoją wnuczką – Jeanne, która zna wszystkie kości jak swoich krewnych  (żuchwa madame Charcot?) i oprowadza inżyniera po wszystkich grobach. Niektóre zbiorowe mogiły są głębokie na 30 m. Trzeba zatem sprowadzić górników, aby wykonać pracę.
wygrac_ze_smiecia_w_kartyNa cmentarzu przygotowano już stos drewna na ogniska. Trzeba z ich pomocą oczyścić powietrze i wprawić je w ruch. Żywioł ognia jest w tej powieści stałym motywem. Płomienie trawią przeszłość, aby mógł się narodzić Feniks i wstać z popiołów, gdy trzeba wprawić w ruch życie. Teoria flogistonu, którą wyjaśnia w powieści lekarz, mówi o obecnym we wszystkim elemencie palnym, utajonym ogniu, który czeka na iskrę. Każdego człowieka nieustannie przemienia żar, który sam wytwarza. Tymczasem na cmentarzu następuje wykopywanie cieni. Rośnie złowrogi mur z kości, prawdziwy kostny labirynt, w którym lśni księżyc. Wszyscy mają kłopoty ze snem. Bliskość śmierci przyciąga przeciwny biegun. Wokół cmentarza zaczynają się uwijać sprzedajne kobiety, wśród grobów wybucha cielesność, szaleństwo bachanaliów. W tym samym czasie robotnicy wykopują dwie trumny, w których leżą nietknięte rozkładem młode kobiety jak zasuszone kwiaty, piękne owady zamknięte w bursztynie. Ludzie są wstrząśnięci, że śmierć może tak przypominać życie. Niepokojąca ciemność wpełza w serca.  Śmierć rzuca swój przeklęty czar na ludzi, a w świecie uruchamiają się niewidzialne siły, czekające na iskrę. Na murach pojawiają się napisy obwieszczające śmierć królom. Za zakrętem historii czai się bowiem rewolucja francuska, która chce przekształcić stary świat. Również mieszkańcy przycmentarnego królestwa dojrzewają do zbrodni. Śmiertelne tchnienie cmentarza wyzwala w córce państwa Monnard jej prawdziwą naturę. W geście buntu przeciwko niszczeniu cmentarza, którego jest częścią, trawiona obłędem, dokonuje napaści na Baratte`a, próbując roztrzaskać mu czaszkę. Duch cmentarny, zamieszkały w jej ciele, pragnie  zatrzymać proces niszczenia. Nowa forma zawsze rodzi się w bólach, gdy konserwatywne siły zastoju i martwoty upominają się o trwanie. W ten sposób śmierć walczy z życiem.
Jean – Baptiste jednak przeżywa. Rozpadł się na dwoje, ale teraz próbuje się od nowa zrosnąć. Pękł jasny, racjonalny umysł, a spod spodu, z ciemności, wydobywa się nieznana mu część osobowości. Na razie nie pamięta niektórych słów, a „co ma człowieka prowadzić, jeśli nie słowa”? Stracił też zmysł węchu, nie czuje zapachu ani smaku. Okaleczony z siebie samego, pragnie kobiety. Heloise – prostytutka w czerwonej opończy – staje się jego mityczną siłą życia, ziemią pełną dojrzałych owoców, karmicielką i miłością. Otulają go jej umysł i ciało, a on czerpie z niej soki, by żyć wśród niepewności, chaosu i piękna.
Nude_of_Young_Lady_CouchGdy zgubił słowa, ona próbuje je dla niego odnaleźć. Czyta mu głośno książki, strona po stronie i tłumaczy nieznane wyrazy, które on zapisuje w kajecie. Po razem spędzonej nocy, Jean – Baptiste w płynnym półświetle poranka zwiedza uważnym spojrzeniem jej uśpioną twarz. Czułość nadpływa smakiem miodu. Ta miłość ratuje go przed rozpadem. Inni natomiast padają ofiarą zatrucia cmentarnego, które ujawnia występne słabości. Towarzysz Baratte`a napada na Jeanne, wnuczkę grabarza i gwałci ją, po czym popełnia samobójstwo. Niszczona nekropolia doprowadza ludzi do samozniszczenia i w ten sposób łączą się ze sobą pokrewne zjawiska. Kto śmierć nosi w sobie, ten musi umrzeć wraz z cmentarzem. Jednak już w dziewczynie wschodzi ziarno życia, dziecko umarłego rośnie w jej brzuchu, a ona promienieje ze szczęścia. Wszystko się wyrównuje w naturze, przemienia, oczyszcza i wzrasta.
Teraz przyszedł czas na kościół przycmentarny. Zamknięty od lat, ciemny, straszny, ciężki od zaduchu, pełen mrocznych zakamarków i nietoperzy. Zmurszały, gnijący od fundamentów – pałac śmierci. Kamieniarze wybijają młotami otwory w dachu, skąd wpada promień wirującego światła. Pierwszy zwiastun zmiany, przeobrażenia, przyszłości. Potem ginie jeden z górników pod belką upadłą ze stropu. Wszyscy postanawiają podpalić kościół i w ten sposób dokonać oczyszczenia ze śmierci. Płomienie strzelają wysoko w odsłonięte niebo, a razem z nimi wszystkie udręki ludzkie. „Jakież zastoiny łatwopalnych atmosfer nagromadziły się przez lata w kryptach, tylko czekając, aż spadnie na nie iskra”. Flogiston, utajony w każdej rzeczy płomień, budzi się i wyzwala. Ogień – jeden z czterech żywiołów, wiązany z boskością i siłą witalną, był w mitach symbolem oczyszczenia i odrodzenia. Gdy strawił kościół, kostnicę oraz dom grabarza i pozostawił po sobie pogorzelisko, przygotował nową przestrzeń dla życia. Śmierć ustąpiła i pozwoliła na przemianę.  Na miejscu dawnego cmentarza powstał w Paryżu plac targowy rozbrzmiewający zgiełkiem i radosnym gwarem ludzkim. Śmierć przekształciła się w życie, starym formom bowiem trzeba pozwolić umrzeć, aby mogły narodzić się nowe. W przeszłości tkwią nasiona nowego, które pragną światła, aby wzejść i wystrzelić w niebo. Ale najpierw musi nastąpić oczyszczenie z tego, co ulega rozkładowi. Gdy martwa przeszłość spłonie, ogień pozostawi żyzny popiół, który zasili życie odrodzone w bujnym ogrodzie świata. Nic nie zostaje stworzone, nic nie ginie, wszystko jest przemianą. Śmierci życiodajna, w twoim oddechu powstajemy, gnani magią przemiany. Zrozumienie tej naturalnej prawdy uspokaja, oczyszcza i pozwala żyć pełnią, a miłość do nowych form życia jest prawdziwym stanem łaski.

  siatka tryptyk 120x80 wwwAndrew Miller: „Oczyszczenie”, Znak, Kraków 2014;

W okolicy Zaduszek warto poddać się rytuałowi oczyszczenia. Zapalić świecę i oddać śmierci, co do niej należy, aby mogła narodzić się przestrzeń dla nowego. Zaprosić do siebie miłość, twórczynię nowych form. Zaprosić przyjazne siły kosmosu do nowego etapu życia. W tym świętym czasie wszystkie duchy nasłuchują naszych życzeń, a świat poszerza swoje granice, by wpuścić moc. Gdy zmarli łączą się z żywymi, zjawia się czas mądrości i piękna. Lekko jak duchy tańczą ludzkie myśli w odwiecznym kole istnienia. Jesienny czas pożegnania i zamierania natury to doskonały moment na oczyszczenie siebie z martwych istnień, aby można było się odrodzić w wiosennym ogrodzie życia.

Udostępnij na:
Wpis dodany w dziale: Literatura piękna. Tagi: , , , . Link bezpośredni: KLIK.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *