O istocie przemiany duchowej. Jadwiga Wais: „Gilgamesz i Psyche”

„Jak więdnie kwiat i młodość przemienia się w starość,
tak kwitnie każdy stopień życia póki trwa,
tak kwitnie każda mądrość, cnota i wytrwałość
przez cały darowany jej kwitnieniu czas.

Wołaniu życia musi serce nasze sprostać,
pożegnać się i zacząć bez daremnej łzy.
A w każdej nowej rzeczy piękno znaleźć można,
które od złego chroni i pomaga żyć.

Mijać miejsce za miejscem trzeba bez goryczy,
nie krępować przeszłością swych następnych dni.
Duch świata nie chce więzić ani ograniczać –
chce nas stopień po stopniu poprowadzić wzwyż.

Gdy czujemy się swojsko, już nam grozi gnuśność –
ledwo domem się stanie jeden życia krąg.
Tylko ten swej wolności nie straci na próżno,
kto gotowy na podróż i nieznany los…” ( Hermann Hesse)

marcz20Wiersz „Stopnie” Hermanna Hesse stanowi przejmujące świadectwo istoty przemiany duchowej, którą zajmuje się autorka w swojej książce. Ukazuje on poruszanie się duszy wzwyż, kolejne stopnie duchowego rozwoju, w którym najważniejsza jest wolność człowieka, a nie osiągnięcie czegoś konkretnego. Przeszłość w tej poetyckiej i filozoficznej koncepcji należy zostawić bez żalu za sobą, nie oglądając się za siebie, jeżeli została zakończona. Przeszłość bowiem powinna być tylko cenną inspiracją dla teraźniejszości, a nie blokadą hamującą rozwój. Najgłębszą potrzebą człowieka jest trwać przy sensie, jaki odczuwamy w głębi naszej psychiki, a zatem poszukiwanie siebie jest fascynującym procesem przemiany duchowej.
Podobnie przejrzysty obraz przemiany duchowej spotykamy w Starym Testamencie, w wizji Jakuba, który ujrzał we śnie drabinę opartą na ziemi, sięgającą swym wierzchołkiem nieba. Zstępowały po niej i wstępowały anioły, a Bóg zapewniał Jakuba o swej opiece. Boskim wehikułem procesów przemiany jest tutaj właśnie drabina, która prowadzi w górę i w dół jak płynny oddech. Dla tantryków proces przechodzenia przez kolejne czakry jest wspinaniem się energii duchowej w górę i schodzeniem w dół po „drabinie” naszego kręgosłupa. Starotestamentowy Jakub we śnie dotarł do istoty wszelkich procesów stopniowej przemiany jako koniecznego elementu życia, które podlega rozwojowi.
kafka-proces3
Ideą przemiany zajmuje się również Franz Kafka w swojej słynnej powieści – „Proces”. Tytułowy proces symbolizuje wewnętrzny akt dojrzewania do zmiany osobowości głównego bohatera. Józef K. skończył 30 lat, a w jego życiu duchowym panuje martwa cisza. Bohater ma często wrażenie, że się dusi i brakuje mu powietrza. Napastowany przez manie prześladowcze żyje w szarej próżni. Świat zewnętrzny w powieści jest doskonale zsynchronizowany ze światem wewnętrznym bohatera. Gdy brak więzi ze sobą i światem, gdy miłość została wygnana z życia, a ludzi traktuje się wyłącznie użytkowo – jak marionetki, którymi chce się sterować dla własnej korzyści, dopada człowieka wyobcowanie, a jego duchowość przybiera formy złowieszcze i niebezpieczne. Proces sądowy, w który uwikłany jest Józef K., jest jego własnym doświadczeniem wewnętrznego więzienia, symbolem egzystencji szczelnie zamkniętej i opancerzonej.  W duszy bohatera mieszkają koszmary, które przybierają formy sadomasochistyczne. Józef K. zostaje oddany w ręce srogiego Saturna – władcy ciemności, który rządzi procesami dezintegracji wewnętrznej, melancholii i rozpadu. Trzeba jednak przez to przejść, aby osiągnąć harmonię wszystkich elementów psychiki.   Apatia, poczucie pustki, niemożność przeżywania głębszych uczuć, zaklęcie w kamień jak w mrocznej baśni – wiodą do konieczności skontaktowania się z jungowską animą w swojej duszy. Anima w psychologii głębi, stworzonej przez  Junga, jest żeńskim aspektem psychiki, źródłem żywej duchowości i obfitości wewnętrznej. W powieści rolę tę spełnia Leni – pielęgniarka i kapłanka duszy. Józef dostaje od niej klucz, na który pada światło księżyca. Jest to klucz wiodący do wtajemniczenia w egzystencję. Proces przemiany duchowej toczy się dalej. Kierunek został wskazany, a teraz trzeba przejść przez śmierć starej osobowości, by mogła narodzić się nowa.

Idea przemiany w terapii Junga;
522978_285800258162717_100001982368212_604600_1255194832_n

Carl Gustaw Jung,  pracując w klinice psychiatrycznej ze swoimi pacjentami, traktował proces terapeutyczny jako swoisty akt duchowy, polegający na poszerzeniu świadomości pacjenta, które ma doprowadzić pacjenta do uznania świata za taki, jaki jest i uwolnienia się od złudnych wyobrażeń i oczekiwań. Terapia ta łączyła się z konfrontacją z przeciwieństwami, które są miąższem psychiki każdego człowieka, choć konfrontacja ta może być bolesna i dezintegrująca. Trzeba się jednak zgodzić na jasną i ciemną stronę życia, ukrytą w naszym wewnętrznym pejzażu, gdyż antynomie są źródłem dynamiki życia psychicznego człowieka. Stąd bierze się bogate i bujne życie, kipiące od wrażeń, treści i wewnętrznych przygód. Kurczowe trzymanie się jednej strony istnienia i nieuznawanie przeciwieństwa skazuje nas na zamrożenie naturalnego rozwoju, na śmierć egzystencjalną w bezruchu. W psychice natomiast ukryta jest nieograniczona zdolność do przemiany.
Podstawowym przeciwieństwem psychicznym jest przeciwieństwo między świadomością a podświadomością. Tym właśnie zagadnieniem z pasją zajmował się Jung, studiując sny, mity, pisma mistyków i alchemików, jak również starożytne święte księgi Wschodu i Zachodu. Ale to mu nie wystarczyło, zatem dla zrozumienia stanów psychotycznych swoich pacjentów poddał się osobistemu eksperymentowi. Polegało to na opuszczeniu bezpiecznego miejsca uczonego u szczytu sławy i podjęciu samotnej wyprawy w nieświadomość. Trwało to 8 lat. Była to jego osobista inicjacja prowadząca do głębokiej przemiany duchowej. Jung poddał się – unicestwiając w sobie wewnętrzną cenzurę –   działaniu snów, fantazji, wizji, skrajnie negatywnych i absurdalnych uczuć, co miało charakter psychozy i skrajnego napięcia. W tym czasie ulegał stanom destrukcji, silnym atakom lęku i myślom samobójczym, dlatego musiał zrezygnować z pracy na uniwersytecie. Ale zapisywał swoje stany i poddawał je analizie, co pozwoliło mu po latach tej morderczej pracy nad sobą osiągnąć integrację własnej nieświadomości ze świadomością. W ten sposób znalazł się w centrum psychiki, którą nazywał  jaźnią. Docieranie do jaźni manifestuje się w życiu człowieka poprzez odnalezienie siebie i własnej unikalności. Jest to proces naturalny, a zarazem zadanie egzystencjalne dla człowieka, ponieważ jaźń domaga się uznania i zrealizowania. To jest cel długiego jungowskiego procesu indywiduacji, która pojawia się podczas integracji przeciwieństw, gdy woda w nas łączy się z ogniem, jasne z ciemnym, miłość z nienawiścią. Paradoksy te zbliżają człowieka do eksplozji niepojętej pełni życia.

Miłość życia – biofilia;
adic3b3s_1892_alfred-guillou_museo-de-bellas-artes-de-quimper_francia
Interesującą opozycję można również odnaleźć w pismach Ericha Fromma. Jest to przeciwieństwo między biofilią i nekrofilią. Nekrofilia – wyraża się w nienawiści do życia, która we współczesnym świecie związana jest z głębokim deficytem poczucia sensu istnienia. Objawia się to zachłanną konsumpcją, która staje się rodzajem duchowej bulimii. Nuda, izolacja, zawężenie życia powodują bezsilną wściekłość skierowaną przeciwko sobie i światu i uciekanie w ataki konsumpcji, od której człowiek permanentnie się uzależnia. Gdy człowiek nie może bowiem być twórcą, staje się niszczycielem. Gdy nie może kreować swojego życia, a jedynie pasywnie je konsumuje, zaczyna nienawidzić życia, siebie i świata. Nie przeżyty, zahamowany proces życia duchowego, daremne wysiłki, by spełnić własne człowieczeństwo, prowadzą do bezsilności i pustki. Na tej jednak postawie nekrofilskiej można zbudować konstruktywne życie, jeśli się człowiek podejmie trudu przemiany duchowej. Siłę destrukcji można przekształcić w miłość do życia, korzystając z przeciwieństwa, a nie zaprzeczając mu. Na pożywce rozkładu wyrastają bowiem najpiękniejsze kwiaty i dojrzewają owoce życia. Biofilia – miłość życia jest siłą przekształcającą i życiodajną. Oba stany są dwiema stronami tej samej siły, którą można  świadomie zaprząc do konstruktywnego działania, jeśli stać nas na wolność wyboru i przekraczanie naszej egzystencji. Ale to związane jest z decyzją o poszerzeniu naszej świadomości i skonfrontowaniu się z prawdą o sobie, co jest procesem trudnym i bolesnym, choć niezwykle twórczym i rozwijającym.

Eros i Mefistofeles;

1238b402f5_71415081_o2Zygmunt Freud odkrył w swojej wieloletniej pracy klinicznej istnienie dwóch fundamentalnych popędów w psychice ludzkiej: popędu miłości i popędu śmierci, które nieustannie walczą w duszy człowieka. Oba aspekty zostały ukazane w „Fauście” Goethego. Postać Mefistofelesa jest tu uosobieniem zachłannej destrukcji wobec dzieł Erosa jako nieokiełznanej siły twórczej. Mefistofeles jest bezpłodny, więc może tylko niszczyć i wypalać wszystko, co żywe. Żywa konsystencja życia, zapowiadająca tkwiące w niej nieskończone możliwości, jest nieustającą prowokacją dla Mefistofelesa, który niszczy to, co jest samą zasadą życia: jego zdolność do miłości, odradzania się, rozwijania i przeobrażania. Popęd śmierci w postaci Mefistofelesa doprowadził Fausta do całkowitego wypalenia, do martwoty duchowej – zwyciężył on twórcze moce Erosa i zniszczył życie duszy, powiększając obszar ciemności. Faust oślepnie duchowo, a w końcu oślepną też jego oczy. Szatan wiedzie Fausta przez wszystkie pokusy życia, jakich ten doktor filozofii z namiętną determinacją pożądał i dlatego sprzedał duszę diabłu, w ten sposób tracąc siebie. Proces duchowego rozkładu ukazany jest w „Fauście” przez zewnętrzne wydarzenia w życiu Fausta. Znalazł on miłość i zniszczył ukochaną. Ujrzał najwyższe piękno – okazało się złudzeniem. Osiągnął bogactwo – złoto zamieniło się w piasek. Sięgnął po władzę – okazała się grą pozorów. Sens działania Mefistofelesa polega na wiecznym czuwaniu nad tym, by w człowieku nie mogły zanadto się rozwinąć dążenia kreatywne, którymi kieruje Eros. Wejście zatem, przez które przecisnął się diabeł do życia Fausta, było w jego duszy i jest to prawda uniwersalna, dotycząca każdego z nas.
„Więc przeciw twórczej wciąż harmonii
Gdy siłą życia zbawczo tryska
Wyciągasz skurcz szatańskiej dłoni…”
W ludzkiej psychice istnieją dualne pierwiastki, które uruchamiają dynamikę procesów duchowych i przyciągają się wzajemnie, tworząc wzajemny kontekst dla przemiany. Ale czy to będzie eksplozja twórcza, czy martwota duchowa, prowadząca do śmierci za życia – to zależy w dużym stopniu od rozwoju indywidualnej świadomości.
Ścieranie się biegunowych przeciwieństw jest naturalnym procesem w całej przyrodzie. Potrzebny jest ruch wstępujący i zstępujący, strona jasna i ciemna. Nie ma jednego pierwiastka bez drugiego. Gdy poznamy i zrozumiemy samych siebie razem z naszą ciemną stroną, wówczas będziemy mogli świadomie przekształcić ciemną stronę w siłę rozwoju. Uzyskanie natomiast błogostanu i poczucia pełnego bezpieczeństwa w życiu jest złudzeniem. Obsesja ciągłego zabezpieczania się przed życiem wiedzie do zobojętnienia i znudzenia. Trzeba otworzyć się na ból i zranienie. I doświadczać życia jako daru pełnego tajemnic i niespodzianek.
Symbolem zamknięcia się na przemianę jest starożytny  bohater sumeryjskiego eposu – Gilgamesz. Pełen zuchwałej pychy wojownik, odwrócony od miłości i pragnący nieśmiertelności. Miał sen o spadającej na niego gwieździe, który symbolizował konieczność natychmiastowej przemiany, jednak nie wyciągnął wniosków. Odmowa udziału w przemianie duchowej skazuje go na przeraźliwy strach przed śmiercią, na który nigdzie w świecie nie znalazł lekarstwa.
Natomiast w greckim micie Eros łączy się z Psyche, erotyzm łączy się z duchowością i jest to najgłębszy sens mitu. Poprzedzają to konflikty i gwałtowne, dramatyczne doświadczenia, dlatego przemiana bohaterów jest długim i trudnym procesem wzajemnego szukania się i łączenia. Ale w końcu związek miłosny Erosa i Psyche z miłości pełnej lęku i poczucia winy przeobraża się w miłość bezwarunkową.  Umiejętność kochania zostaje nagrodzona przez bogów i dlatego Psyche zostaje obdarzona nieśmiertelnością. Pełnia duchowa nie istnieje bowiem bez rozwoju i przemiany.
„Człowiek żywy jest miękki i uległy,
Umarły – surowy i nieugięty.
Zwierzęta, trawy i drzewa żyjąc
Plastyczne są i ustępliwe.
Nieugięty rygor jest towarzyszem śmierci.”  (Tao)

35981122Jadwiga Wais: „Gilgamesz i Psyche”, ENETEIA, Warszawa 2001;

Autorka w swoich badaniach koncentruje się na zagadnieniach z dziedziny antropologii przemiany duchowej, czyli pogranicza filozofii, psychologii, socjologii, psychologii społecznej, mitologii, baśni i literatury pięknej.

Udostępnij na:
Wpis dodany w dziale: Eseje filozoficzne. Tagi: , , , , . Link bezpośredni: KLIK.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *