Kto się ukrywa po drugiej stronie lustra? Edgar Allan Poe: „William Wilson”

edgar_allan_poe_and_the_raven_by_pakstrax-d5julbgOpowiadanie słynnego romantycznego poety przeklętego porusza problem lustrzanego odbicia osobowości. Bohater – narrator, naznaczony piętnem podwójnego istnienia, odczuwa grozę własnej tożsamości, z którą nie chce się pogodzić. Forma spowiedzi, w jakiej napisane jest to opowiadanie, umożliwia dokonanie przez bohatera autoanalizy, aby jego doświadczenia zostały nazwane i stały się w ten sposób źródłem wiedzy dla innych ludzi oraz swoistym znakiem tragicznej ironii życia. William Wilson, obdarzony ponadprzeciętnymi zdolnościami, bujną wyobraźnią i charyzmatyczną osobowością jest uczniem szkoły z wielkimi tradycjami, mieszczącej się w starym, mrocznym budynku elżbietańskim, z niezliczoną ilością pokoi, sekretnych zakamarków, tajemniczą aurą ciemnych korytarzy i gotyckich, łukowatych okien. Szkoła jest otoczona ceglanym murem, zamykanym żelazną bramą, która symbolizuje metafizyczne przejście pomiędzy dwoma światami, granicę pomiędzy mroczną, niepokojącą podświadomością, wewnętrzną przestrzenią śnienia a światem zewnętrznym, realnym, otwartym. Tutaj właśnie ma się rozegrać wewnętrzny spektakl w duszy bohatera spod znaku fatalizmu losu. Ubogie w zdarzenia, monotonne dni szkolne, William Wilson – przy pomocy swojego bogatego umysłu – zamienia w czarodziejskie pole doznań, „w przestrzeń tętniącą mnogością emocji i podniet, przejmujących i uskrzydlających.” Dlatego zdobywa sobie szybko dominującą pozycję wśród kolegów i staje się ich przywódcą. Z jednym ponurym wyjątkiem. Jest nim jego sobowtór, który nosi to samo nazwisko i wygląda bardzo podobnie. Od momentu ich spotkania następuje między nimi namiętna rywalizacja, antagonistyczna walka dusz, zajadły pojedynek światła i ciemności. Przeciwnik bohatera jest uosobieniem buntu,  gęstego, ciemnego oporu, który nadaje wszelkim działaniom głęboką, intensywną treść wewnętrzną, gdy myśli nabierają porowatej, dotykalnej  faktury, koncentrując się wokół paradoksalnej celowości istnienia. Ta demoniczna przewrotność życia znakomicie nadaje się do zdobywania świadomości na temat własnej tożsamości, jeśli człowiek do tego dojrzewa i jest zdolny tę wiedzę przyjąć. Bohater opowiadania nie był. Dlatego jego egzystencja zmierza do upadku i staje się naznaczona przekleństwem. Sobowtór bohatera przypomina brata – bliźniaka, staje się z każdym dniem coraz bardziej do niego podobny, przejmuje jego słowa, zachowania, gesty, mimikę, podszywając się niejako pod jego egzystencję, kradnąc mu duszę. Tak to odczuwa udręczony do granic wytrzymałości bohater, darząc z czasem swoje alter ego zapiekłą nienawiścią. Cienistość egzystencji sobowtóra wyrażona jest metaforycznie w opowiadaniu przez jego mówienie wyłącznie szeptem, choć dla bohatera jest to dźwięk grozy, bo nawet ten szept posiada jego intonację. Jednocześnie William ma niejasne odczucie, że jego antagonista, który prowadzi z nim jakąś szyderczą grę życia, pochodzi z  odległych, mitycznych  prapoczątków istnienia, z jego własnej czeluści przedegzystencjalnej i utajonego własnego kodu wewnętrznego.
edgar-allan-poe„Nie mogłem otrząsnąć się z wrażenia, że z istotą, jaka stała przede mną,   poznałem się całe wieki temu, w  przeszlości nieskończenie odległej.”  Zdjęty grozą, ucieka ze szkoły i przenosi się gdzie indziej. Tam – dla zapomnienia – pogrąża się w hulaszczym życiu, pełnym rozwiązłości, narkotycznych odlotów i tłumiących świadomość przygód. Wszędzie jednak podąża za nim jego upiorny towarzysz, materializując się w ciemności w hipnotyczną  zjawę, która za chwilę znika, ale nigdy  na zawsze. Z zamaskowaną twarzą, lecz wystarczająco rozpoznawalna, sprowokowana ucieczką, jest tuż obok. Przeznaczenie, fatum, przeklęty los ściga każdego, kto przed nim ucieka. Nade wszystko zaś człowiek sam tworzy sobie swoje demony, karmiąc je własnym strachem.
Następuje wreszcie ostatnia symboliczna scena w opowiadaniu. Na balu maskowym, gdzie wszyscy ukrywają swoje twarze, bohater znowu rozpoznaje swojego prześladowcę, po czym przeszywa go kilkakrotnie szpadą. Wtedy maska opada z konającego, a w pomieszczeniu nagle pojawia się ogromne lustro. W błysku olśnienia, w akcie iluminacji, bohater rozpoznaje samego siebie. Zabijając swoje alter ego, samemu sobie zadał śmierć. „Ze  mnie czerpałeś byt, zatem kiedy konam, dojrzyj we mnie swoje własne odbicie.” Oba pierwiastki, reprezentowane przez antagonistów, tworzą pełną całość, gdyż jedno dopełnia drugie. Nieobecność jednego skazuje na nieistnienie drugiego. Walka pomiędzy bliźniaczymi aspektami osobowości doprowadziła do jej  atomizacji, rozszczepienia , chociaż  przeciwstawne pierwiastki żyły,  karmiąc się sobą wzajemnie. Cień jest niezbędnym składnikiem istnienia i uznanie go w sobie jest przejawem prawdziwej mądrości  i gwarancją życia. Po ucieczce od cienia, przestajemy istnieć, umieramy w niepełności, poszukujemy, płoniemy z pragnienia, drżymy w oczekiwaniu, wspominamy minione piękno i płaczemy za utraconą częścią siebie. Fragmentaryczność relacji międzyludzkiej pragnie dopełnienia. Dopiero w całości następuje pełny obieg energii i to gwarantuje rozwój i szczęście.
Lustro jest w literaturze instrumentem mądrości, iluminacji i samopoznania. Można w nim wyczytać prawdę o sobie i odszczepionych fragmentach swojego ja.  Lustro tworzy odbicie boskiej inteligencji. Pozwala sięgać poza to, co widoczne, odbija duszę człowieka i ukazuje odległe i przyszłe wydarzenia ( A. Chenel, A. Simarro, Słownik symboli, Świat Książki, Warszawa, 2008;). Dlatego lustro jest głównym motywem tego psychoanalitycznego opowiadania.
Maria Janion w książce: „Żyjąc tracimy życie” zwraca uwagę na to, że wszystko, co Poe napisał, odnosi się faktycznie do rzeczywistości psychicznej. W jej głębi pisarz dostrzegał drzemiące, tajemnicze siły, przekształcające na swoją modłę intencje i czyny człowieka. One tworzą fatalistyczną wizję życia, dążącego do klęski. Pierwiastek demonizmu jako miłości do upadku jest stale obecny wg Poego w psychice ludzkiej. W opowiadaniu „William Wilson” życie z sobowtórem  kończy się unicestwieniem bohatera. Poe  –  mistrz ambiwalentnych nastrojów –  ukazywał człowieka drżącego na krawędzi otchłani, zafascynowanego hipnotyzmem rozpościerającej się głębi, w której można za chwilę przestać istnieć. Pisarz przeprowadzał w swojej twórczości eksperymenty poznawcze, sięgając do niezwykłych stanów świadomości. Wizje, sny, marzenia, gorączkowe zwidy, obłąkanie i szaleństwo – to częste motywy w jego pisarstwie. I nade wszystko pierwiastek dwoistości, wewnętrzne pęknięcie człowieka i świata oraz idące za tym zmagania świadomości. Demoniczni bohaterowie często konfrontowani są z ukrytą  stroną istnienia, które znajduje się po drugiej stronie lustra i oglądają tam siebie oraz swoje lęki. Każdemu z nas zdarza się takie doświadczenie, od którego wstrząsają nami dreszcze, gdy dotknie nas – pochodząca stamtąd –  łaska wiedzy. A ty, Alicjo, czy już to zrobiłaś? Co znalazłaś po drugiej  stronie lustra? Czy znasz już własną twarz?
Edgar-Allan-Poe-edgar-allan-poe-478043_800_533
Poe rozpoznał swoją. Była to twarz odmieńca i romantycznego odludka,  przez swoją samotność wyróżnionego, gdyż udostępniła mu ona odmienne widzenie świata.   W wierszu „Samotny” pisze: „Od dzieciństwa nigdy nie byłem jak inni./ Patrzyłem inaczej niż inni./ U wspólnego źródła ani uniesień nie czerpałem, ani cierpień. /Wszystko, com kochał, kochałem sam.(…)/ Już wtedy, w dzieciństwie, u progu burzliwych przeżyć/ tchnęła we mnie tajemnica dotychczas wiążąca:/Ze strumienia albo ze zdroju,/ Z purpurowej skały na szczycie,/ Ze złocących się smug jesiennych (…)/ I z obłoku, który w błękicie/ przybrał dla mnie kształty demona.”

Edgar Allan Poe: „Wybór opowiadań”, Świat Książki, Warszawa 2009;

Udostępnij na:
Wpis dodany w dziale: Literatura piękna. Tagi: , , , . Link bezpośredni: KLIK.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *